Warto udzielać pierwszej pomocy

Jestem kobietą, która swoją wadę, tzn. bycie “Zosią Samosią” przekuła w zaletę - dzisiaj jestem uważana, za Złotą Rączkę. Zajmuję się wszelkimi sąsiedzkimi awariami. Od cieknącego kranu po naprawę pralki. Któregoś dnia sąsiad przełamał swoją męską dumę i poprosił mnie o pomoc w założeniu bagażnika na samochód.

Pech chciał, że przy podnoszeniu stelażu zranił sobie wnętrze dłoni. Szybko znalazłam apteczkę, wyciągnęłam dużą gazę oraz rękawiczki i ucisnęłam miejsce zranienia, które mocno krwawiło. Po kilku minutach dało się założyć już opatrunek. Sąsiad miał przerażenie w oczach, niemal mdlał ze strachu. Zapewnienie wsparcia psychicznego to również pierwsza pomoc, więc mówiłam do niego spokojnym głosem, uprzedzając jakie czynności mam zamiar wykonywać. Opanowałam sytuację, podjechaliśmy do lekarza skontrolować rękę i na tym się skończyło.

Dziś oprócz miana “Złotej Rączki” sąsiedzi wołają na mnie “Pani Ratownik”. Cieszę się, że kiedyś odbyłam dwa kursy pierwszej pomocy, jeden nie tak całkiem dawno temu, więc udało mi się pomóc, a wdzięczność sąsiada przejawia się w propozycji podlewania kwiatów w mieszkaniu przy każdej mojej dłuższej nieobecności. Serce rośnie.

Comments are closed.