Taniec brzucha i taniec towarzyski.
Kiedy każdego wieczoru przychodzę do domu zmęczona i znużona wieloma godzinami spędzonymi w pracy zwykłam relaksować się. W sezonie letnim i wcześniej, na wiosnę, było to dość łatwe. Szłam pobiegać do parku, spędzałam na świeżym powietrzu bardzo dużo czasu. To daje sporo frajdy i pozwala zapomnieć o problemach w pracy.
Jednak wraz z nadejściem jesieni i zimy wychodzenie z domu dla samego wychodzenia nie jest już takie przyjemne. Chłodno, siąpi deszcz albo wieje bardzo zimny wiatr prosto w twarz. Ciężko wówczas usiąść sobie gdzieś na ławeczce i poczytać książkę ciesząc się słońcem. Szukałam więc dla siebie jakiejś innej formy spędzania wolnego czasu. Znalazłam.
Zaczęłam tak, jak wiele moich koleżanek z biura od fitness. Ale po dwóch spotkaniach uznałam, że to nie to. Poszłam na siłownię - tu wystarczył zaledwie jeden pobyt i uciekłam trzaskając drzwiami
Podnoszenie ciężarków i robienie skłonów oraz pedałowanie na rowerku stojącym w miejscu to na pewno nie są rzeczy dla mnie. Ale znalazłam ulotkę: zapraszamy na taniec brzucha Kraków. Taniec brzucha! W grudniu! Cha, uśmiałam się, nie ma co, ale poszłam z ciekawości bo taniec orientalny był dla mnie czymś obcym. I co się okazało? Że za wyjątkiem tańca brzucha proponowali standardowe tańce, taniec towarzyski… Uznałam, że to może być to. Zapisałam się na kursy tańca i to był strzał w dziesiątkę! Dawno nie pamiętam, kiedy tak świetnie się relaksowałam, będąc cały czas w ruchu odpoczywałam i poznałam tak wielu świetnych ludzi którzy później mogli ze mną dzielić moją pasję