Pozycjonowanie po polsku
Warto wspomnieć o ogólnej sytuacji na rynku SEO w Polsce. Kiedy przyglądam się stronom tych „wielkich” z pierwszej dziesiątki pod najtrudniejszą frazą, maleję w oczach przed komputerem. Tak się dzieje, ponieważ strony internetowe wielkich i pierwszych biją w oczy profesjonalizmem i ogromem. Złudzenie wielkości potęgują zastosowane formy językowe i nagromadzenie zwrotów i wyrażeń, które zna każdy przeciętny marketingowiec. Dla zwykłego użytkownika to jednak konkretna przynęta i daje się na tę nowomowę złapać. Nie można umniejszać wiedzy i doświadczenia owych firm pozycjonerskich: byłoby to poważne zakrzywienie rzeczywistości. Bez jęku sprzeciwu przyznaję, że są dobrzy, o, pardon – skuteczni. Bo, gdyby wgryźć się nieco głębiej w techniki pozycjonowania, jakie stosują, to zaczyna śmierdzieć. Otóż, wszelkie zapewnienia, że firma pozycjonuje strony internetowe zgodnie z wytycznymi i w białym kapeluszu można wsadzić w skarpetki. Tutaj kłamstwo przechodzi, ponieważ klienci zwyczajnie się nie znają na pozycjonowaniu i za to ich obwiniać nie można. Dla nich liczy się wynik i korzyść z tego płynąca. Jednak zerkam, patrzę i wdycham ten smrodem ukrywanych śmietników, podążam link za linkiem mozolnie, czasem depczę po piętach pozycjonerowi, który akurat siedzi w podobnej branży i widzę, gdzie to prowadzi. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeden z drugim, których wpisy muszę każdego dnia usuwać z własnych udostępnionych stron, sami przed sobą zapewniali, że są czyści. Nic podobnego. Pozycjonowanie stron komercyjnych wymaga nie przebierania w środkach. Tylko dlaczego nikt się do tego nie przyzna? A, biznes….