Katalogi i precle - nieuczciwe praktyki
Katalogi stron – jak to się u nas robi
Do refleksji nad tragicznym stanem branży seo w Polsce skłonił mnie kolejny przypadek w krótkim czasie likwidacji katalogu stron. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie było to celowe działanie, które w kilku słowach streszczę: wpis do katalogu wymagał linku zwrotnego na zaindeksowanej podstronie. Jako anchor było oczywiście pozycjonowanie, co w świetle obecnej sytuacji nie powinno nikogo dziwić. Nie minęło pół roku, a katalog znikł. Domena została przekierowana na stronę firmy pozycjonerskiej, a wraz z nią kilka tysięcy linków. Nie jest to pierwszy i zapewne ostatni przypadek, ale dobitnie pokazuje, jak nikt nie szanuje pracy nikogo, a na rynku panuje przepychanka z łokciami i kolanami w roli głównej. Sprawdziłem pozycje tej pseudo firmy i nie ma ich nawet w drugiej setce. Śledząc linki kierujące na domenę docelową oraz przekierowaną, widać jakimi technikami pozycjonowana jest strona firmowa. Na subdomenie stoi zachwaszczony do granic możliwości precel. Cóż, jakieś cztery czy pięć lat temu też tak zrobiłem – bardziej z głupoty i pewności siebie niż niewiedzy – i wiem, jak to się może skończyć.
Praktyka zbierania cudzych linków odbywa się także na tak zwanych preclach, do których czasem ktoś linkuje. Z jednej strony, każdy katalog, czy precel jest czyjąś własnością, ale jeśli decyduje się na udostępnienie go publicznie, takie praktyki przekierowywania domeny spokojnie można uznać za kradzież. Prymitywy nie wiedzą, że wielokrotne przekierowanie nie kumuluje mocy przekierowanych domen, ale do takich wniosków dochodzi się wraz z doskonaleniem swoich technik i nabieraniem wiedzy. Ponieważ na co dzień zajmuję się skutecznym pozycjonowaniem i posiadam stosowną wiedzę, na pewno bym takiej firmy nie wybrał, tym bardziej, że umowy na pozycjonowanie są zwykle terminowe. Rynek tak łatwo nie zweryfikuje skuteczności działania niektórych amatorskich firm, ponieważ bardzo łatwo zmienić skórę i logo, a naiwnych klientów przybywa. Jeśli ktoś czyta te słowa z nadzieją, że pozna namiar na solidną firmę – nic z tego. Nie warto zawierać umowy z największymi firmami w tej branży oraz z amatorami niewiadomego pochodzenia. Przechadzając się po zapleczach poznałem jednych i drugich. Pierwsi, czyli duże agencje seo i sem, mają wielu klientów i generalnie idą na ilość. Kilka spektakularnych sukcesów w wypozycjonowaniu najtrudniejszych fraz, które pozwalają na efektowną reklamę. Ci drudzy z kolei kusza niską ceną, ale to dlatego, że nie posiadają zaplecza oraz odpowiedniego doświadczenia. Solidne do swojej pracy (choć to nie jest reguła) podchodzą pracownicy firm, które istnieją już jakiś czas na rynku, ale przed nimi jeszcze sporo, aby dogonić czołówkę.