Ceramika kontra małe dzieci
Sielskie i spokojne życie kończy się wraz z pierwszym krokiem najmłodszego członka rodziny. Od pierwszych prób samodzielnego poruszania się, pozostali członkowie rodziny muszą czuwać nieustannie, aby nie doszło do nieszczęścia. Młody człowiek uczy się poruszania w trzech wymiarach i mija kilkanaście lub kilkadziesiąt miesięcy, nim opanuje dobrze profesję spacerowania po ziemi. Do tego czasu wszelka
ceramika
w domu jest mocno zagrożona. Porcelanowe wazony, zastawa stołowa, doniczkowe rośliny, długie obrusy – wszystko jest narażone na zniszczenie. Zmiany w mieszkaniu są nieuchronne i jedynym wyjściem z sytuacji jest zachowanie zimnej krwi. Porcelanowe filiżanki warto zabezpieczyć na odpowiedniej wysokości w przeszklonej gablotce. I tak nie ma gwarancji, że przetrwają ciężki okres w domu, ale warto spróbować. Wszelkie wazy, ostro zakończone flakony, kruche ceramiczne dodatki do wystroju, należy pożegnać i zachować w bezpiecznym miejscu na lepsze czasy. A lepsze czasy kiedyś na pewno nadejdą, zwłaszcza kiedy latorośl wykaże chęć pójścia na studia. Po kilkunastu latach nadchodzi okres drugiej młodości dla rodziców i znów można się cieszyć ceramiką i porcelaną, która jest przecież taka piękna.